contrast6.jpgcontrast12.jpgcontrast11.jpgcontrast8.jpgcontrast15.jpgcontrast4.jpgcontrast13.jpgcontrast10.jpgcontrast14.jpgcontrast1.jpgcontrast7.jpgcontrast2.jpgcontrast9.jpg

Z OBYWATELSKIEGO OKIENKA: Janowski wynalazek konserwacji dróg zyskuje coraz szersze zastosowanie. Głos Lubelski 1934 r.

Piszą nam z Janowa: Uwagi w „Głosie Lubelskim” o ministerjalnej głowie z Janowa, która wymyśliła najtańszy sposób konserwacji dróg w Polsce, wywołały nie byle jaką reakcję. Oto zdjęto posterunek policyjny (po 24-eh godzinach) na ulicy Hetmana Zamoyskiego, pozwalając na przejazd przez ulicę w dzień. 1 kiedy mieszkańcom Janowa i okolicy zdawało się, że skończyły się męki jazdy po błocie niebrukowanych bocznych ulic, okazało się, że westchnienia ulgi były jednak i niestety przedwczesne. Bo posterunek dzienny, który w ciągu całej doby pilnował, by żaden pojazd nie przejeżdżał przez odcinek ulicy, przylegający do gmachu starostwa, zastąpiono natychmiast specjalnie wynajętym stróżem nocnym, który od godziny 10-ej wieczorem do rana czuwa, by cała ulica spoczywała w błogim spokoju. Od tej bowiem godziny cała przestrzeń ulicy zamknięta jest dla ruchu kołowego, i znowu jak dawniej, gdy jej wylotów strzegły szlabany a potem karabin posterunkowego, trzeba zbaczać na błotne bezdroża bocznej niebrukowanej ulicy, mazać
konie po brzuchy w błocie i ryzykować nawet niebezpieczne upadki z wozu w kałuże błotne, zwłaszcza, że ulica nie jest zbyt dobrze oświetlona.

Tak się złożyło, że przy ulicy tej mieszkają starosta, p. Weber i zastępca jego, p. Górny. Nic więc dziwnego, iż powstało podejrzenie, iż lekki sen obu panów jest przyczyną wprowadzenia średniowiecznych zwyczajów, kiedy to na noc zamykano bramy miasta. W rzeczy samej jest to jednak tylko chęć utrzymania jezdni ulicy w możliwie idealnie nietkniętymi stanie aż do chwili, gdy na miejsce zjedzie komisja Urzędu Patentowego, by dokonać lustracji wynalazku, tak znakomicie konserwującego drogi. Tylko zawzięci antypaństwowcy, zazdrośni o powodzenie tego wielkiego wynalazku janowskiego, nie chcą zrozumieć doniosłości doświadczeń, dokonywanych na ulicy Hetmana Zamoyskiego w Janowie: twierdzą oni uparcie i zjadliwie, że ulica została za drogie pieniądze ludności wybudowana tylko po to, by po niej jeździć. Rzecz inna, iż w razie opatentowania wynalazku janowskiego, konserwującego drogi, łatwo się może zdarzyć, że nie tylko ta, ale i wszystkie inne wybrukowane ulice w mieście zostaną zamknięte na cztery spusty i wówczas może się okazać, że wynalazek ma i swoje złe strony. Pewien kłopot sprawia i ta okoliczność, że przy ulicy tej mieszka lekarz, do którego w razie nagłych wypadków trzeba chorych silą ciągnąć, skoro przed dom lekarza w nocy dojechać nie można. |
Jedno jest pewne: wszyscy mieszkańcy miasta i okolicy pragną, by komisja lustracyjna Urzędu Patentowego przybyła do Janowa jak najwcześniej i zadecydowała, czy wynalazek twórczej myśli i pracy janowskiej głowy ministerialnej można opatentować, czy też nie nadaje on się do użytku. Jeżeli się do użytku nie nadaje należy jednak wrócić do starej jak świat zasady, że ulice i drogi po to się buduje, by po nich jeździć a nie po to, by urządzać na nich nocne spacery stróżów.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

WybranskiFamily