JMod Facebook Slider Likebox

contrast12.jpgcontrast2.jpgcontrast7.jpgcontrast14.jpgcontrast4.jpgcontrast15.jpgcontrast13.jpgcontrast1.jpgcontrast9.jpgcontrast10.jpgcontrast8.jpgcontrast11.jpgcontrast6.jpg

Zygmunt Mysłakowski - Miasteczko jedenastu wiatraków

Fragment książki „Zatracone ścieżki, zagubione ślady...” KiW, W-wa 1967

Gdy wspominam Janów Lubelski z lat międzywojennych, gdzieś na marginesie mojej świadomości wyłania się pytanie: sen to czy jawa? Nie, nie ma wątpliwości. Miasteczko jest na mapie. Pociągi kursują regularnie, wprawdzie nie do Janowa, ale do Szastarki; stąd jeszcze dwadzieścia kilometrów do Janowa. Przede mną jest dziewięć godzin drogi koleją; gdy wyjadę rano około ósmej, na podwieczorek znajdę się już na miejscu; będziemy siedzieli przy masywnym dębowym stole, matka przyrządzi doskonałą herbatę; potoczy się rozmowa o nowinach janowskich. Wszystko tu dla nas nowe; ojciec otrzymał właśnie stanowisko sędziego grodzkiego - nowe miejsce, nowi ludzie, nowy zawód - jest o czym mówić, jest o co pytać.

Tak maluje mi się w wyobraźni wieczorne spotkanie.

Tymczasem pociąg wyruszył w kierunku na Tarnobrzeg i Rozwadów. Sennie terkoczą koła, okolica coraz bardziej pustoszeje. Gdy mijamy najbliższe stacje, pasażerowie wysiadają; po dwu godzinach jazdy już w całym wagonie pozostaje ledwie parę osób. Za oknami słonecznie; dokoła cisza i spokój; mało osiedli, pustka, pola i pola, z rzadka trafi się jakiś lasek sosnowy na piaszczystym wzgórzu. Ale zdarzają się i sprawy nieoczekiwane. Oto mijamy samotne gospodarstwo: prosta, strzechą kryta chałupa, ale obok niej wieżyczka domowej roboty; na jej szczycie drewniane koło obraca się na wietrze, mały pomysłowy wiatrak służący do czegoś w gospodarstwie, może obraca mechanicznie jakiś sprzęt gospodarski, może służy do wytwarzania prądu i ładowania akumulatora. Pociąg wlecze się jednostajnie. Pod lasem nie opodal toru dwie krzepkie dziewczyny leżą wygrzewając się do słońca; gdy wagony nadbiegają, jedna z nich podnosi w górę obie nogi. Nie ma na sobie żadnej bielizny pod spódnicą. To tylko taki bezinteresowny i prowokacyjny gest pozbawionej wstydu samicy. Jest poza wszelką kontrolą opinii, może się pokazać taka, jaka jest - zwierzątko, któremu natura powierzyła rozród. Jeszcze kilkanaście kilometrów i oto mijamy zasobny dwór, położony w ogrodzie, a za nim nieco dalej stary zameczek, pewnie jakiś szesnastowieczny, dotąd dobrze utrzymany, choć nie zamieszkały. Pełni już tylko rolę pokazową, jak stara zbroja lub tarcza herbowa. To Rzemień, siedziba rodziny Sz.

Mijamy Tarnobrzeg. Niedługo będzie Rozwadów, gdzie trzeba się przesiąść na linię prowadzącą przez Szastarkę w kierunku Lublina. W Rozwadowie czeka nas półgodzinna przerwa; jest więc czas wysiąść i zjeść coś w rodzaju obiadu.

Czytaj więcej...

Regulamin Obrad Rady Powiatowej w Janowie Lubelskim - Uchwała z dnia 11 grudnia 1934 r.

Poniżej prezentujemy wam skany Regulaminu Obrad Rady Powiatowej w Janowie Lubelskim który został uchwalony na Posiedzeniu Rady Powiatowej dn. 11 grudnia 1934 roku . Jego wydanie nastąpiło kilka tygodni później w naszej miejscowej Drukarni która była własnością Pana B. KAMINER. 

 

Życzenia Wielkanocne 2015 r.

Głuszce w Janowie Lubelskim - Łowiec Polski 1938

Przedstawiamy kolejny ciekawy artykuł pt. "Głuszce w Janowie Lubelski" który ukazał się w 1938 roku w Czasopiśmie Łowiec Polski. Autorem artykułu jest Leopold Pac Pomarnacki (łowczy z Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu) publikował artykuły o tematyce łowieckiej i przyrodniczej. Podczas swojej pracy postanawia określić faktyczny stan występowania głuszców w polsce m.in. w Janowie opierając się na zebranych informacjach które zostały przytoczone w innym artykule odnośnie "Głuszców na Zamoyszczyźnie". Autor artykułu wyrusza do Janowa sprawdzić jak to jest na prawdę z tymi "Głuszcami"... 

Czytaj poniżej:

1 strona     2 strona

 

 

C. i K. Komenda Powiatowa w Janowie - Pamiątka sprzed lat...

K.u.K. Kreiskommando in Janov...

Po zajęciu w maju 1915 r. przez wojska państw centralnych Królestwa Polskiego na terenach okupowanych przez Austro-Węgry utworzono 28 sierpnia C. i K. Generał-Gubernatorstwo w Kielcach, które 1 października przeniesiono do Lublina. Podlegały mu komendy obwodowe (od 17 kwietnia 1917 r. - powiatowe), jako organy austriackiej administracji wojskowej. C. i K. Komenda Powiatowa w Janowie została powołana do życia 4 lipca 1915 r., zakończyła zaś swoją działalność w pierwszych dniach listopada 1918 r. – wraz z rozpadem monarchii austro-węgierskiej.

Siedziba komendy mieściła się w Janowie.
Status prawny –administracja ogólna – władze powiatowe, okręgowe.
Komendy powiatowe były odpowiedzialne za sprawy wojskowe, administracyjne i gospodarcze w powiecie, a szczególnie za rekwizycje na rzecz wojska.
Zakres właściwości terytorialnej komendy obejmował teren powiatu janowskiego.
Na zdjęciu przedstawiamy prawdopodobnie ostatni „kielich" który przetrwał do dnia dzisiejszego i był zrobiony dla członków administracji wojskowej C. i K. Komendy Powiatowej w Janowie.


Tekst: http://szukajwarchiwach.pl/35/239/0/1.1#tabZespol

WybranskiFamily