JMod Facebook Slider Likebox

contrast1.jpgcontrast7.jpgcontrast12.jpgcontrast8.jpgcontrast13.jpgcontrast2.jpgcontrast9.jpgcontrast14.jpgcontrast15.jpgcontrast11.jpgcontrast10.jpgcontrast4.jpgcontrast6.jpg

Stanisław Chmiel - Mohort rodem z Janowa

Posiała ich na Kresach Wschodnich wola Rzeczypospolitej, która wiernych swoich żołnierzy po zmaganiach wojennych osadziła w tym pięknym zakątku kraju, aby „przekuli miecze na lemiesze” i tworzyli na granicy wschodniej nową rzeczywistość Polski. Mówił o nich 18 X 1920 r. Marszałek Józef Piłsudski: „Zaproponowałem rządowi, by część zdobytej ziemi została uwłaszczona tym, co polską ją zrobili, uznoiwszy ją polską krwią...”

 

Osadnicy wojskowi – zasłużeni żołnierze wykuwania naszej niepodległości w latach 1914 – 1921 – zostali wynagrodzeni przez nadanie im na wschodnich rubieżach odrodzonej Rzeczpospolitej działek kilku-, kilkunastohektarowych i udzielenie korzystnych kredytów. W ten sposób powstało ponad 9 tys. gospodarstw osadniczych i ok. 700 nowych osad na Kresach.[1] Przejęli oni porosyjskie dobra i opuszczone majątki prywatne, głównie na Wołyniu i Polesiu. Tworzyli nowe osady grupując się średnio po kilkunastu, wyjątkowo nawet 80 i więcej. Oprócz podarowanej ziemi, rząd polski 

wspomagał ich materiałami budowlanymi (głównie drewnem), niekiedy inwentarzem gospodarskim pochodzącym z demobilu. Mimo tego start mieli niezwykle ciężki, bowiem przyszli (na ogół z rodzinami) na gołą ziemię, wobec czego pierwszą zimę – zanim cokolwiek pobudowali - przeżywali przeważnie w prymitywnych szopach, ziemiankach, a nawet stogach siana.[2]

Jednym z osadników wojskowych był Stanisław Chmiel, urodzony w 1895 r. w Janowie Lubelskim i pochodzący z zasiedziałej tu od co najmniej pocz. XIX w. rodziny. Jako żołnierz (sierżant) Błękitnej Armii gen. Hallera[3], otrzymał on, wespół z 50 innymi żołnierzami, działkę w okolicach Karłowszczyzny na Wołyniu. Nowej osadzie nadano nazwę Hallerowo.

Stanisław Chmiel – jeden z „Mohortów”[4] ziemi wołyńskiej – „zaaklimatyzował się na gruncie wołyńskim, pokochał Wołyń, wczuł się w psychikę jego mieszkańców, żył jego nastrojami, radościami i bólami”,[5] a że ponadto wyróżniał się pracowitością i gospodarnością, więc wybrano go na wójta gm. Tuczyn, do której administracyjnie należało Hallerowo. O tym jak wojskowi gospodarzyli, jakimi byli gospodarzami własnego podwórka i całej gminy, piszą ówczesne gazety: „Dawno nie widziałem siedzib osadniczych i dlatego pognała mnie do nich ciekawość, czy żołnierz potrafił przystosować się do warunków zupełnie odmiennego życia i stać się rolnikiem. Zainteresowały mnie przede wszystkiem «malowane dzieci», jako iż ułani z tradycji swojej uważani są za kawalerię «lekką» i w ogóle ludzi «lekkich».

Czytaj więcej...

Zygmunt Mysłakowski - Miasteczko jedenastu wiatraków

Fragment książki „Zatracone ścieżki, zagubione ślady...” KiW, W-wa 1967

Gdy wspominam Janów Lubelski z lat międzywojennych, gdzieś na marginesie mojej świadomości wyłania się pytanie: sen to czy jawa? Nie, nie ma wątpliwości. Miasteczko jest na mapie. Pociągi kursują regularnie, wprawdzie nie do Janowa, ale do Szastarki; stąd jeszcze dwadzieścia kilometrów do Janowa. Przede mną jest dziewięć godzin drogi koleją; gdy wyjadę rano około ósmej, na podwieczorek znajdę się już na miejscu; będziemy siedzieli przy masywnym dębowym stole, matka przyrządzi doskonałą herbatę; potoczy się rozmowa o nowinach janowskich. Wszystko tu dla nas nowe; ojciec otrzymał właśnie stanowisko sędziego grodzkiego - nowe miejsce, nowi ludzie, nowy zawód - jest o czym mówić, jest o co pytać.

Tak maluje mi się w wyobraźni wieczorne spotkanie.

Tymczasem pociąg wyruszył w kierunku na Tarnobrzeg i Rozwadów. Sennie terkoczą koła, okolica coraz bardziej pustoszeje. Gdy mijamy najbliższe stacje, pasażerowie wysiadają; po dwu godzinach jazdy już w całym wagonie pozostaje ledwie parę osób. Za oknami słonecznie; dokoła cisza i spokój; mało osiedli, pustka, pola i pola, z rzadka trafi się jakiś lasek sosnowy na piaszczystym wzgórzu. Ale zdarzają się i sprawy nieoczekiwane. Oto mijamy samotne gospodarstwo: prosta, strzechą kryta chałupa, ale obok niej wieżyczka domowej roboty; na jej szczycie drewniane koło obraca się na wietrze, mały pomysłowy wiatrak służący do czegoś w gospodarstwie, może obraca mechanicznie jakiś sprzęt gospodarski, może służy do wytwarzania prądu i ładowania akumulatora. Pociąg wlecze się jednostajnie. Pod lasem nie opodal toru dwie krzepkie dziewczyny leżą wygrzewając się do słońca; gdy wagony nadbiegają, jedna z nich podnosi w górę obie nogi. Nie ma na sobie żadnej bielizny pod spódnicą. To tylko taki bezinteresowny i prowokacyjny gest pozbawionej wstydu samicy. Jest poza wszelką kontrolą opinii, może się pokazać taka, jaka jest - zwierzątko, któremu natura powierzyła rozród. Jeszcze kilkanaście kilometrów i oto mijamy zasobny dwór, położony w ogrodzie, a za nim nieco dalej stary zameczek, pewnie jakiś szesnastowieczny, dotąd dobrze utrzymany, choć nie zamieszkały. Pełni już tylko rolę pokazową, jak stara zbroja lub tarcza herbowa. To Rzemień, siedziba rodziny Sz.

Mijamy Tarnobrzeg. Niedługo będzie Rozwadów, gdzie trzeba się przesiąść na linię prowadzącą przez Szastarkę w kierunku Lublina. W Rozwadowie czeka nas półgodzinna przerwa; jest więc czas wysiąść i zjeść coś w rodzaju obiadu.

Czytaj więcej...

Regulamin Obrad Rady Powiatowej w Janowie Lubelskim - Uchwała z dnia 11 grudnia 1934 r.

Poniżej prezentujemy wam skany Regulaminu Obrad Rady Powiatowej w Janowie Lubelskim który został uchwalony na Posiedzeniu Rady Powiatowej dn. 11 grudnia 1934 roku . Jego wydanie nastąpiło kilka tygodni później w naszej miejscowej Drukarni która była własnością Pana B. KAMINER. 

 

Życzenia Wielkanocne 2015 r.

Głuszce w Janowie Lubelskim - Łowiec Polski 1938

Przedstawiamy kolejny ciekawy artykuł pt. "Głuszce w Janowie Lubelski" który ukazał się w 1938 roku w Czasopiśmie Łowiec Polski. Autorem artykułu jest Leopold Pac Pomarnacki (łowczy z Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu) publikował artykuły o tematyce łowieckiej i przyrodniczej. Podczas swojej pracy postanawia określić faktyczny stan występowania głuszców w polsce m.in. w Janowie opierając się na zebranych informacjach które zostały przytoczone w innym artykule odnośnie "Głuszców na Zamoyszczyźnie". Autor artykułu wyrusza do Janowa sprawdzić jak to jest na prawdę z tymi "Głuszcami"... 

Czytaj poniżej:

1 strona     2 strona

 

 

WybranskiFamily