JMod Facebook Slider Likebox

contrast13.jpgcontrast7.jpgcontrast9.jpgcontrast15.jpgcontrast14.jpgcontrast10.jpgcontrast11.jpgcontrast2.jpgcontrast8.jpgcontrast12.jpgcontrast1.jpgcontrast6.jpgcontrast4.jpg

PAMIĘCI DOBREGO POLAKA - WACŁAW MALANOWSKI ZIEMIA LUBELSKA, 1915, R. 10, NR 354

Poniżej przedstawiamy kolejny dość ciekawy artykuł na temat jednego z naszych mieszkańców. Chodzi tu dokładnie o Andrzeja Kulińskiego który był dość ważną a zarazem tragiczną postacią w historia Janowa. To właśnie On organizował tajną oświatę, On organizował nocne wiece przeciwko najeźdźcy a także był inicjatorem powstania Stowarzyszenia Spożywczego, Browaru Udziałowego oraz Straży Ochotniczej.
 
Choć dzień niemal każdy mnoży nam mogiły imiennych i bezimiennych ofiarników polskich, choć na obszarach Polski niema dziś rodziny, któraby nie opłakiwała ojca, męża, brata lub syna, choć nieszczęsna ziemia nasza — to jeden wielki cmentarz, choć kir powszechnej żałoby gasi nam radość życia, a stępiałe od grozy nerwy — na śmierć najzasłużeńszych nawet reagować przestają, uważam wszelako za swój obowiązek poświecić słów kilka cichemu bojownikowi, którego życie to jedno pasmo okrutnego zmagania się z przemocą dzikiego najeźdźcy, ustawicznych cierpień i poświęceń.
Jednostki takie, tonącemu w bagnie ugody i atmosferze upadlającego niewolnictwa społeczeństwu, — Opatrzność sama ku ratunkowi zda się zsyłała.
Pogodzeni z niewolą, syci I zadowoleni a żyjący dla brzucha — nie radzi na jednostki takie patrzyli, były one dla nich bowiem jakby widomym wyrzutem sumienia; gawiedź na jednostki takie często plwała, najbliżsi nie rozumieli, potępiali,— one jednak, choć samotne i opuszczone, choć bez poparcia i otuchy, choć tak często pojone goryczą, szły drogą swoich przeznaczeń.
Jednostką taką posiadał Janów lubelski, miasto o pogodzonej z niewolą inteligencji i zrusyfikowanem z niewielu wyjątkami mieszczaństwie. Jednostką taką był ś. p. Andrzej Kuliński.
O gorącem, miłością ojczyzny przepełnionem sercu, o szlachetnej i wrażliwej na niedole spółbraci duszy człowiek ten żył tylko i praco wał dla dobra swego narodu i Ojczyzny. On to pod czujnem okiem żandarma kolportował w Janowie i okolicy „bibułą”, on organizował tajną oświatą, on tajne urządzał wiece, on nocną porą zbutwiałe krzyże zastępował nowymi, on do Galicji przeprowadzał „opornych”, on na przyjęcie ś. p. biskupa Jaczewskiego tryumfalne budował bramy, organizował banderje, urządzał pochody, on zawsze i wszędzie.
Pochłonięty pracą konspiracyjną — nie zaniedbywał jednako ś. p Kuliński i pracy społecznej. Stał w rządzie inicjatorów Stowarzyszenia Spożywczego, Browaru Udziałowego, Straży ochotniczej, Kółka Rolniczego, Kasy Pożyczkowej i t. p.
Areszty, wiezienia I kontrybucje pieniążne—podkopały zdrowie i zrujnowały materjalnle tego nieodżałowanej pamięci Polaka patrjoty. Złamany niemocą fizyczną, niezdolny do pracy, ostatnich lat parą żył w nędzy i niemal zapomnieniu. Z licznej rzeszy przyjaciół i tych, którym czynił dobrze i dla których się poświęcał — zaledwie paru dochowało mu przyjaźni do ostatka.
Ofiara ustawicznych gwałtów moskiewskich, ś. p. Kuliński, pod koniec swego ofiarnego żywota stał się znów ofiarą gwałtu śmiertelnych wrogów. We wrześniu roku ubiegłego, po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Janowa — za sympatje okazane wojskom austrjackim został ś p. Kuliński aresztowany i choć ciężko chory, popędzony pieszo przez siepaczy carskich do Lublina. Po kilkutygodniowem więzieniu wypuszczony na wolność powrócił ś. p. Kuliński do Janowa, aby tu wkrótce ofiarnego żywota dokonać.
Zdawaćby się mogło, że pogrzeb tego rodzaju obywatela stanie się cichą manifestacją uczuć ze strony tych, którzy go znali, a dla których on cierpiał i pracował. Niestety! obmierzły strach przed Moskalem, siany tu, zaznaczyć należy, przez miejscowych luminarzy, nie dozwolił wielu, bardzo wielu obywatelem tutejszym oddać zmarłemu ostatniej posługi. Bal nawet ze strony tego, który powołany jest nieść w takich razach, choćby tylko pociechą moralną pozostałym sierotom, udział w pogrzebie uzależniony został od wysokiego honorarjum, na które pozostała w nędzy rodzina zdobyć się nie mogła.
Cześć Ci, zacny Polaku, wierny towarzyszu trudów i pracy! Obyś w nagrodą swojego męczeńskiego żywota, usłyszał w cichej mogile tryumfalną pieśń zmartwychwstałej Polski.
W. Malanowski.
 
Ziemia Lubelska, 1915, R. 10, nr 354 (Wydanie poranne)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

WybranskiFamily