JMod Facebook Slider Likebox

contrast9.jpgcontrast12.jpgcontrast10.jpgcontrast11.jpgcontrast6.jpgcontrast15.jpgcontrast14.jpgcontrast13.jpgcontrast1.jpgcontrast4.jpgcontrast2.jpgcontrast8.jpgcontrast7.jpg

Z POWODU ARTYKUŁU POD TYTUŁEM: PAMIĘCI DOBREGO POLAKA- WŁADYSŁAW PRZEGALIŃSKI ZIEMIA LUBELSKA, 1915, R. 10, NR 367

Tym razem komentarz autorstwa Władysława Przegalińskiego do artykułu "Pamięci dobrego Polaka" Wacława Malanowskiego. 

Na umieszczony w N2 234 Ziemi Lub. z dnia 22 b. m. artykuł pana W. Malanowskiego poświęcony "Pamięci dobrego Polaka", odpowiadam kilka słów z powodu rzuconych przez autora gromów potępienia na mieszkańców miasta Janowa, jako niegodnych miana Polaków.

Pod względem życia społecznego i narodowego w Janowie Lubelskim, w tem mieście, według opinji autora, "o pogodzonej z niewolą inteligiencji i zrusyfikowanem mieszczaństwie" działo się jednak jeżeli nie lepiej, to zapewne nie gorzej, niż w innych podobnych miastach, znajdujących się w takich samych warunkach prowinajonalnych w bezpośredniem zetknięciu z władzami administracyjnemi. Działo się nawet z pewnością lepiej, niż w wielu miasteczkach, posiadających o wiele liczniejszą i bardziej niezależną inteligencję miejscową i okoliczną. Świadczy o tern choćby samo istnienie w Janowie tylu polskich stowarzyszeń i instytucji społecznych, jak Stowarzyszenie Spożywcze, Straż ochotnicza, miejska kasa pożyczkowo oszczędnościowa, mieszczańska udziałowa spółka browarnicza, czytelnia publiczna, ochrona i inne. Tworzone z trudem, z mozołem utrzymywane i prowadzone, prawie wszystkie te instytucje trwały przez długie lata i przetrwały czasy niewoli i nawet przeciwności wojenne, roztaczając bądź co bądź dodatni wpływ na otoczenie i stanowiąc, jaki tak; kulturalny dorobek życia narodowego. A przy tworzeniu i prowadzeniu tych instytucji ś. p. Andrzej Kuliński miał przecież współpracowników: były nimi w istocie tak surowo potępiona inteligencja i mieszczaństwo.


Miejscowe społeczeństwo, tonące, według pana M., „w bagnie ugody i atmosferze upadlającego niewolnictwa", uznawało również zasługi ś. p. Kulińskiego, umiało ocenić zarówno jego zalety, jak i braki, od których oczywiście nie był wolny, jak każdy zresztą człowiek. Gdy, przystąpiwszy do pracy agitacyjnej, oddał się jej niepodzielnie i zaniedbawszy rzemiosło i gospodarkę, wpadł w uciążliwe długi i wreszcie w nieuleczalną chorobę, na co potem niejednokrotnie użalał się gorzko, wtedy stałej, a nie wiem, czy nie wyłącznej, doznawał pomocy materialnej i opieki od Janowskiego Towarzystwa Pożyczkowo Oszczędnościowego, będącego pod kierunkiem osób z pośród tej samej inteligiencji i przedstawicieli "zrusyfikowanego" mieszczaństwa. Nawet tak dalece, że w końcu byt materjalny ś. p. Kulińskiego zupełnie uzależnił się od tego Towarzystwa, które może i w przyszłości nie da zmarnieć pozostałej jego rodzinie.
Autor artykułu, będąc nieobecny w Janowie, nie ma podstawy i nie powinien sądzić, czy to „obmierzły strach przed Moskalem nie dozwolił wielu obywatelom oddać zmarłemu ostatniej posługi" i czy to „miejscowi luminarze” istotnie rozsiewali ten strach śród ogółu. Ale szkoda doprawdy, że obecni wówczas, a dzisiaj tacy głośni wyznawcy zasług ś. p. Kulińskiego nie i czynili wtedy nic dla uczczenia zmarłego i uświetnienia jego pogrzebu, który rzeczywiście odbył się cicho, tak cicho, że wielu mieszkańców dowiedziało się o tem dopiero po spełnionym fakcie.
Nie mam zamiaru w czemkolwiek zmniejszać zasług ś. p. Andrzeja Kulińskiego, wykazanych przez pana W. Malanowskiego tylko czytając jego artykuł, wydaje mi się, iż autor nie pamięta, ze zgoda jednoczy i buduje, a nienawiść rozdziela i niszczy, i że najlepsze zamierzenia owiane takiem uczuciem, nie dadzą spodziewanych owoców. Ileż bowiem w tym artykule jest nienawistnego uczucia i przesadnej pogardy i ile niechęci i zawziętości zbudzić on może nawzajem w sercach tak chłostanych i potępianych! I dla tego stokroć wznioślejsze i piękniejsze są te proste, pełne miłości słowa Felicjana Faleńskiego:

Kiedy o miłej radzą Ojczyźnie,
Choćbyś był świętym nie lada,
Nie krzycz o byle co: zdrada!
Lecz bratu podaj swe ręce bliźnie,
Niechaj nie każdy, co się pośliźnie,
Zaraz upada.


Wł. Przegaliński

Lublin 27.10 1915 r.

Ziemia Lubelska, 1915, R. 10, nr 367

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

WybranskiFamily