JMod Facebook Slider Likebox

contrast7.jpgcontrast15.jpgcontrast1.jpgcontrast13.jpgcontrast12.jpgcontrast9.jpgcontrast14.jpgcontrast11.jpgcontrast8.jpgcontrast4.jpgcontrast10.jpgcontrast2.jpgcontrast6.jpg

Wspomnienia wikarego - Ks. Piotr Panecki

Ks. Piotr Panecki, ur. 28.04.1884r. zm. 5.05.1972r. w Dzwoli, i tam został pochowany na cmentarzu parafialnym. Wyświęcony w 1909r, następnie wikariusz w Pawłowie. W okresie 1914 – 1920 wikariusz w Janowie Lubelskim. W latach 1920 – 1972  proboszcz parafii Dzwola. Kanonik honorowy Kapituły Kolegiaty Zamojskiej – przyp. Joanna Łagód – Krzak

 

Wspomnienia wikarego

 

Ks. Franciszek Trochonowicz, proboszcz parafii Janów Lubelski w latach 1955 – 1969, łączył pracę duszpasterza z zarządzaniem i organizowaniem prac remontowo – modernizacyjnych kościoła, jego wnętrza i budynku poklasztornego. W historii parafii zapisał się przede wszystkim jako twórca archiwum parafialnego. To on w latach sześćdziesiątych zebrał i uporządkował dokumenty i materiały związane z kościołem, klasztorem i miastem. Wśród zgromadzonych dokumentów znalazły się wspomnienia jednego z janowskich wikariuszy ks. Piotra Paneckiego. Pamiętnik, spisany najprawdopodobniej w roku 1960 na prośbę ks. Trochonowicza, obejmuje okres pierwszej wojny światowej. Czas ten autor wspomnień spędził między Janowem Lubelskim, w którym pełnił funkcję wikarego, a Dzwolą, w której organizował parafię, a później był proboszczem.

Wspomnienia Piotra Paneckiego, choć mają charakter autobiograficzny, posiadają również kontekst historyczny. Ks. Panecki opisuje głównie swoją drogę do probostwa w Dzwoli. Zaznaczając swój wkład w rozwój parafii janowskiej i tworzenie parafii dzwolskiej, nie zapomina jednak o zasługach swoich poprzedników. Opis wydarzeń pomiędzy 3 kwietnia 1914r. a 17 października 1920r. dotyczy całej społeczności janowskiej. Panecki wykazuje się doskonałą znajomością środowiska lokalnego, relacji i stosunków, jakie w nim panują. Odrębną kwestią poruszoną w diariuszu staje się czas działań wojennych na terenie Janowa i okolic. Wspomnienia spisane przez ks. Paneckiego ze względu na indywidualny rys języka przedstawione zostają niemal w niezmienionej formie. Ten rzeczowy wykład ożywia się dzięki soczystemu, barwnemu językowi autora, o czym można się przekonać poniżej.

Joanna Łagód – Krzak

 

Trzy dni odbywałem podróż wozem drabiniastym z Piask Wielkich, skąd wyjechałem 1 kwietnia, zatrzymując się na nocleg w Lublinie, a drugi raz w Kraśniku 2 kwietnia i dopiero 3 kwietnia 1914r. wieczorem ściągnąłem do Janowa. Choć to była szosa, były takie wyboje, żeśmy się na niej wywrócili, jechało się stępa, bo na przedwiośniu błoto było niemożliwe, nie było kolei ani autobusów, te sto kilometrów zajęło bite trzy dni. W Janowie Lubelskim był wówczas proboszczem i dziekanem, a w przyszłości rzeczywistym kanonikiem zamojskim, ks. Michał Zawisza – kapłan w sile wieku, mądry i energiczny. Był przedtem wikarym w Janowie, probostwo objął po śmierci ks. Franciszka Ostrowskiego, zobowiązał się w kurii zaopiekować kilku staruszkami krewnymi nieboszczyka, swego poprzednika i otrzymał tą znaczną placówkę, o którą się ubiegało wielu zasłużonych kapłanów.

Czytaj więcej...

4 URODZINY JANOWSKIEJ KOLEBKI

Obchody Kościuszkowskie - Nowa Reforma (wydanie popołudniowe). 1917, nr 493, 1917.10.24, s. 2,

Janów Lubelski. Jedyne to miasto w Europie ów Janów, dziś nazywany Lubelski, przedtem Ordynacki, który posiada od stu lat pomnik Kościuszki, wzniesiony bowiem w roku 1818, a zatem na lat kilka, nim sypać zaczęto mogiłę pod Krakowem. Potomkowie tych, którzy przed stu laty uczcili pamięć bohatera upadającej Rzeczypospolitej, nie omieszkali i obecnie wziąć udział w uroczystościach Kościuszkowskich. W przededniu pamiętnej rocznicy, dnia 14 października, po sumie, nader uroczystej, wyruszył z przed kościoła pochód dość liczny pod pomnik naczelnika. Pomnik stanowi obelisk, wysoki na 33 stopy, i tablica, na której był napis: > Jaśnie Wielmożnemu Tadeuszowi Kościuszce, Naczelnemu Wodzowi Wojsk Polskich — wdzięczni obywatele Janowa. 1818«. — Moskwa, podczas swoich rządów w Królestwie Polskim, zniszczyła tablicę. Teraz ją wznowiono.

Czytaj więcej...

ks. Michał Jabłoński - Wspomnienia z pracy wikariusza w latach 1927-1932

Do Janowa przyjechałem z parafii Bychawa, przez Batorz, Zdziłowice i Godziszów, zwykłą polską drogą, ponieważ szosy nigdzie tam nie było. Jako wikariusz pracowałem tu 5 lat. Proboszczem był wówczas ks. Michał Zawisza, kanonik kapituły zamojskiej i dziekan dekanatu Janów Lubelski. Długoletnim (23 lata) wikariuszem był tu wtedy ks. Antoni Reszka, który był poważnie chory (rak gardła) i zmarł 18 marca 1928 r. Cieszył się u parafian sympatią. Był inteligentny i miły. Ładny miał głos i postawę. Zmarł w Warszawie w lecznicy Omega, gdzie pojechał 6 stycznia 1928 r. Parafianie sprowadzili jego zwłoki i został pochowany na cmentarzu miejscowym i postawili mu pomnik z piaskowca. Był też trzeci ksiądz - Jan Gosek - jako prefekt gimnazjalny.
Parafia janowska liczyła wtedy około 19 tysięcy dusz. Praca przeważnie ograniczała się do kościoła. Poza kościołem wikariusz jeden uczył religii w tutejszej szkole 7-klasowej dla chłopców, a prefekt w gimnazjum i w 7-klasowej żeńskiej. Więcej tu szkół nie było. Na wsi Biała uczył religii sam ks. M. Zawisza. W pozostałych szkołach uczyło nauczycielstwo, bo księża z braku czasu nie mogli uczyć. Nauka religii odbywała się tylko w szkołach, nawet przygotowanie do I Komunii Św.; rocznie liczba tych uczniów dochodziła do 550. Dzieci miały w dniu I Komunii Św. - poza ceremoniami kościelnymi - uroczystą procesję do kościoła z bukietami polnych kwiatów przy śpiewie przez rodziców pieśni i grze miejscowej orkiestry. Było wspólne śniadanie i obdarowywanie obrazkami, medalikami i słodyczami. Koszta pokrywali przeważnie rodzice i częściowo proboszcz. Chorych (niemal połowę) przywozili do kościoła, bo trudno byłoby wówczas obsłużyć w domu wszystkich.

Czytaj więcej...

MOHORT RODEM Z JANOWA

Posiała ich na Kresach Wschodnich wola Rzeczypospolitej, która wiernych swoich żołnierzy po zmaganiach wojennych osadziła w tym pięknym zakątku kraju, aby „przekuli miecze na lemiesze” i tworzyli na granicy wschodniej nową rzeczywistość Polski. Mówił o nich 18 X 1920 r. Marszałek Józef Piłsudski: „Zaproponowałem rządowi, by część zdobytej ziemi została uwłaszczona tym, co polską ją zrobili, uznoiwszy ją polską krwią...”

dom1.png

St. Chmiel z rodziną na tle nowo wybudowanego domu w Hallerowie

Osadnicy wojskowi – zasłużeni żołnierze wykuwania naszej niepodległości w latach 1914 – 1921 – zostali wynagrodzeni przez nadanie im na wschodnich rubieżach odrodzonej Rzeczpospolitej działek kilku-kilkunastohektarowych i udzielenie korzystnych kredytów. W ten sposób powstało ponad 9 tys. gospodarstw osadniczych i ok. 700 nowych osad na Kresach8. Przejęli oni porosyjskie dobra i opuszczone majątki prywatne, głównie na Wołyniu i Polesiu. Tworzyli nowe osady grupując się średnio po kilkunastu, wyjątkowo nawet 80 i więcej. Oprócz podarowanej ziemi, rząd polski wspomagał ich materiałami budowlanymi (główniedrewno), niekiedy inwentarzem gospodarskim pochodzącym z demobilu. Mimo tego start mieli niezwykle ciężki, bowiem przyszli (na ogół z rodzinami) na gołą ziemię, wobec czego pierwszą zimę – zanim cokolwiek pobudowali - przeżywali przeważnie w prymitywnych szopach, ziemiankach, a nawet stogach siana9 .

Czytaj więcej...

WybranskiFamily